Trudne sytuacje to szansa na rozwój w nowym kierunku | Arkadiusz Guzicki, Fastcom Systemy Laserowe

0
  •        O reakcji na pierwsze chwile lockdownu, zmianach w strategii prowadzenia firmy i o tym, co zaprezentują na wrześniowych targach FestiwalDruku.pl mówi Arkadiusz Guzicki z Fastcom Systemy Laserowe.
  •        „Pandemia i zamknięcie granic skłoniło nas do pochylenia się w stronę działań, które możemy podejmować na naszym podwórku. W związku z tym rozwijamy nasz dział serwisowy, a także sprzedaż materiałów grawerskich”.
  •        „Chcemy pokazać, że trudne sytuacje nie muszą nas ograniczać – wystarczy traktować je jak szansę na rozwój w nowym kierunku. Pragniemy pokazać, że jesteśmy wciąż aktywni, że zamierzamy podbijać nowe rynki”.

W jakim momencie prowadzenia biznesu zastała Was pandemia? Co było największym wyzwaniem w obliczu nowej sytuacji?

Pandemia dotknęła nas bardzo wcześnie,  już w lutym dostaliśmy sygnały, że nadciąga coś niepokojącego. W czasie lutowych Targów Reklamy wystawialiśmy się z naszym topowym wówczas produktem, ploterami AEON, które sprowadzamy z Chin. Nagle zamawianie stamtąd maszyn okazało się niemożliwe, z powodu zamknięcia granic tego kraju. Było to dla nas wystarczającym ostrzeżeniem, dlatego kiedy tylko w Polsce pojawiły się pierwsze przypadki koronawirusa, szybko przeszliśmy na tryb pracy zdalnej. Chcieliśmy chronić swoich pracowników i kontrahentów przed czyhającym w powietrzu niewidocznym niebezpieczeństwem. Niedługo potem większość firm przeszła na home office, co niosło ze sobą oczywiste konsekwencje. W kwietniu nasze obroty spadły o 80%. Wraz ze zdejmowaniem obostrzeń zaczęliśmy powoli wracać do normy, jednak nadal nie osiągamy obrotów zeszłorocznych. Obawiamy się także, co przyniesie jesień – czy sytuacja się ustabilizuje, czy jak straszą eksperci, czeka nas nawrót lockdownu?

Jakie zmiany wprowadziliście w funkcjonowaniu firmy?

Największą zmianą była dla nas praca zdalna – cenimy sobie bezpośredni kontakt, staramy się organizować pokazy, wychodzić do klienta z naszymi produktami. Nasza firma jest typowym ekstrawertykiem [śmiech] – na szczęście mamy to już za sobą. W końcu zaczęły też do nas docierać dostawy z Chin, jednak w międzyczasie, żeby utrzymać płynność, zdecydowaliśmy się poszukać dostawców gdzie indziej. Postawiliśmy na Stany Zjednoczone. W obecnych czasach należy się jednak zabezpieczyć, w końcu nie wiadomo co przyniesie jutro. Pandemia i zamknięcie granic skłoniło nas do pochylenia się w stronę działań, które możemy podejmować na naszym podwórku. W związku z tym rozwijamy nasz dział serwisowy, a także sprzedaż materiałów grawerskich.

Jak oceniacie bieżącą kondycję branży druku i poligrafii? Czy możemy mówić o odmrożeniu tego segmentu?

Niestety, wszystko odżywa powoli – wiele firm wpadło w poważne tarapaty z powodu epidemii. Liczymy na to, że wszystkim uda się stanąć na nogi, ale musi minąć jeszcze sporo czasu, by tak się stało.

Po raz kolejny zaprezentujecie się na targach FestiwalDruku.pl. Co pokażecie na swoim stoisku?

Zablokowani przez ograniczenia na granicach, musieliśmy trochę zmienić podejście. Jak wspominałem, rozwijamy się w kierunku sprzedaży materiałów grawerskich, dużo w nie inwestujemy. Na naszym stoisku zaprezentujemy laminaty, sklejki, korki, wszystko na czym da się grawerować. Przetestowaliśmy już te materiały na własnych maszynach, znamy odpowiednie patenty pod konkretne rozwiązania.

Jakie znaczenie mają dla Was targi branżowe? Czy szczególnie teraz możliwość spotkania z klientami face to face jest niezwykle potrzebna?

Chcemy pokazać, że trudne sytuacje nie muszą nas ograniczać – wystarczy traktować je jak szansę na rozwój w nowym kierunku. Pragniemy pokazać, że jesteśmy wciąż aktywni, że zamierzamy podbijać nowe rynki. Postaramy się dotrzeć do tych, z którymi do tej pory nie mieliśmy kontaktu. Jak wiadomo, wiele kontaktów buduje się na podstawie bezpośrednich relacji – spotkanie face to face to wspaniała okazja by lepiej nas poznać i zobaczyć, że nie jesteśmy bezduszną korporacją, ze zależy nam na ludziach.

Jak widzicie przyszłość i kolejne miesiące branży druku i reklamy w ogóle?

Podejrzewamy, że branża będzie się rozwijać. Po tych ciężkich czasach wiele przedsiębiorstw będzie potrzebować reklamy jako siły napędowej, by lepiej dotrzeć do tych, którzy dopiero otrzepują się z kurzu po lockdownie. Wiele osób miało dużo czasu na rozmyślanie, a jak wiadomo, wtedy właśnie wpadają do głowy najbardziej kreatywne pomysły. Pandemia ujawniła też kierunki rozwoju, z których nikt wcześniej nie zdawał sobie sprawy. Spodziewamy się, że gdy tylko sytuacja na świecie się unormuje, powstanie dużo nowych biznesów, które będą chciały dotrzeć do nowych klientów. Pytanie tylko, w którym kierunku pójdzie ta branża? Tego jeszcze nie wiemy, ale dostosujemy się na bieżąco.

Rozmawiała Katarzyna Lipska-Konieczko